Na dobre rozwinięcie: a raczej niedobre, bo nie wiem, o czym miałam tu pisać. Może z racji 2 listopada warto by tu 'walnąć' jakąś sentimental historie o przemijaniu, płaczliwy wywód o śmierci? czy może jakiś inny pseudointelektualny esejj. Nic z tych rzeczy. Zwyczajnie mi się nie chce, nawet myśleć (: ogarnęło mnie ostatnio słodkie nieróbstwo, więc byczę się ile wlezie. od czasu do czasu przeczytam jakąś książkę. Przypuszczam, że obecny stan świętego spokoju (święci mają swoje święte święto, to mogę i ja, a co!)nie potrwa zbyt długo.
Mówią, że szczęśliwi czasu nie liczą. A ja nigdy nie noszę zegarka. Ma to jakiś związek? nie odpowiem, bo szczęście stan ulotny, pozatym sprawa osobista. Ale! doszłam do wniosku, że nie warto liczyć czasu. Im jestem starsza tym bardziej to dostrzegam. Dzień za dniem mija, weekendy, zwłaszcza te dłuższe kończą się w mgnieniu oka. O wakacjach i innych tego typu rarytasach nie wspomnę. Pytanie: why? życie przecieka nam przez palce. Pamiętam ferie z czasów podstawówki, wizyty u dziadków, spacerki z mamą, bieganie po łące, czy sylwestry z czasów dzieciństwa. Patrząc z perspektywy czasu łapię się na tym, że tęskno mi za beztroską magią tych chwil a nawet lat. To było kiedyś. Teraz jest teraz. Wszystko to oddzielone jakąś grubą krechą. Nie wiem w którym momecie ją postawiłam. To chyba znaczy, że nie pamiętam czasu, kiedy dorosłam. Pamiętam za to inny zwrotny punkt. Jazdę na łyżwach w wieku wczesno-naście. Tak sobie jeździłam, że w pewnym momencie przegiełam i wywinęłam pokazowego orła mocno turbując lód własną głową : P i wiecie co się stało? ha nie uwierzycie. Mama się śmieje i twierdzi, że od tamtego czasu zrozumiałam matematykę : D (wcześniej sprawiała mi trudności) a potem szło już w miarę gładko. I zdaje się, że coś w tym było. Chwila olśnienia przydałaby się i teraz, bynajmniej nie w kwestii matmy heh. Ale na łyżwach od tamtego czasu nie jeżdżę ; )
i właściwie wyszło, że napisałam o dupie Marynie. ; D (kogoś razi słowo na d. ? swoją drogą zastanawiał się ktoś kiedyś dlaczego jest tak uniwersalne? ^^)
O i na zakończenie: marzy mi się podwójna czekolada z mleczną pianką i cynamonem, o! pofantazjować też sobie można, hih.
malaga, tiki-taki i kasz-tan-kiii mrau! ^^
pozdrowionsy.
-Panna-Anna z krainy czarów.